wtorek, 27 stycznia 2026

Kiedy pasja staje się udręką!

Kulisy Związku Mieszanego (polsko-bengalski mix)


Seria Piąta - Część 1
Kiedy pasją staje się udręką!



W tej serii znajdziesz:

1. Kiedy pasja staje się udręką!
2. W deszczowej krainie Bollywood - Saanen
3. Ed Sheeran i inne przypadki czyli muzyka indyjska w pop kulturze
4. Pomieszane języki i inne przekleństwa


Kiedy pasja staje się udręką:


Pewnie jest jakaś garstka osób, która zastanawia się co spowodowało moje zniknięcie na tak długi czas i opuszczenie bloga w sumie z dnia na dzień. Oficjalna wersja jest taka, że nie miałam wystarczająco czasu, dużo się u mnie działo prywatnie w końcu bycie matką, żoną i kochanką zabiera mnóstwo czasu. Pewnie, że prywatne życie i sprawy rodzinne zajmują czas i również przyczyniły się poniekąd do mojego zniknięcia z blogosfery. Jednak jakim cudem stało się to bym nie odnalazła chociaż chwili na swoją pasję?

Przychodzę dzisiaj z odpowiedzią na to pytanie i chciałabym się podzielić z moimi czytelnikami tym razem nieoficjalną wersję wydarzeń. Bardziej szczerą i prawdziwą. Sprawa z boku może wyglądać nieco skomplikowanie, ale postaram się wyjaśnić najprościej jak umiem. Ja w pewnym momencie po prostu straciłam całe serce do pasji jaką był Bollywood, Indie, ten blog oraz wszystko co było z tym w jakiś sposób powiązane. Jak się mówi o wypaleniu zawodowym można powiedzieć, że tak u mnie wypaliła się ta pasja, którą w sobie miałam.  

Prowadziłam ten blog jako pasjonatka to automatycznie brak tego elementu jakim jest kochanie tego co się robi w wolnym czasie spowodowało moje zniknięcie. Bez szumu , bez wielkich ogłoszeń, że znikam odeszłam po cichu. Zostawiłam furtkę otwartą, ponieważ wiedziałam, iż pewnego dnia mogę zapragnąć znów powrócić. Nawet było parę prób już z małymi ogłoszeniami, że wracam, a przynajmniej próbuję. Niestety nie udało się, no nadal byłam wypalona. Skąd to wypalenie się wzięło? Jak do tego w ogóle doszło?


Ja się po prostu rozpędziłam, całkowicie się w pewnym momencie w tym zatraciłam. Do tego stopnia, że moja największa pasja zamiast sprawiać mi radość stała się moją największą udręką! Przestałam myśleć w kategoriach zobaczę sobie jakiś fajny film Bollywood i miło spędzę czas. Nie myślałam, że pojadę sobie na wspaniałą wycieczkę, na której coś pozwiedzam, zobaczę fajne rzeczy, pójdę tu czy tam i będę się świetnie bawić albo spędzę cudownie czas z rodziną lub przyjaciòłmi. 

Moje myślenie było takie, że muszę obejrzeć ten film, by napisać recenzję na bloga, jak pojadę w to miejsce będę miała o czym pisać, co nagrać, wstawić na bloga/stories, social media, będę mieć nowy temat. Przestałam, więc chcieć robić te rzeczy. Zamiast tego MUSIAŁAM je robić. 

Tak to absolutnie moja wina, że doprowadziłam się do takiego stopnia i stanu. Ostatecznie takie myślenie i działania doprowadziły mnie do całkowitego wypalenia w tym temacie. To co kiedyś sprawiało mi tyle radości stało się jakimś przykrym obowiązkiem. Zresztą do tego doświadczałam codzienne chwile jakbym była na jakimś automatycznym pilocie jak robot, a nie człowiek. Jak długo można w ten sposób żyć i co to za życie ? W końcu i ja zaczęłam zauważać, że coś tu nie gra. Na początku jeszcze nie wiedziałam co, ale powoli zaczęłam znikać z blogowego świata. Z upływem czasu stwierdzam, że powinnam zobaczyć jaki jest stan faktyczny rzeczy o wiele wcześniej i odpowiednio zareagować. Jak to się mówi lepiej późno niż wcale. Wiadomo, że tak nie było od samego początku założenia bloga dopiero po jakimś czasie i przez jakiś czas.


Pewna era się skończyła..


Pewna era się też skończyła. W międzyczasie mojego wypalenia i stracenia ochoty oraz serca do tych pasji działy się różne inne poboczne rzeczy, które też się poniekąd przyczyniły do tego lub utrwaliły w przekonaniu, że trzeba zniknąć. Jakoś mniej więcej w podobnym czasie jak pomalutku znikałam grupa, na której tłumaczyłam indyjskie seriale została zawieszona, Radio Bwood, w którym byłam jedną z prezenterek również przestało działać. Nie wspominając już o jakiejś nowej polityce na social mediach, gdzie wszystkie zapisane live-y nagle zniknęły. Zostały pokasowane co dotknęło również mój fanpage blogowy. 

Do tego w kulisach mówi się, że blogi to już przeżytek. Nikt właściwie już ich nie czyta. Teraz liczą się szybkie, krótkie treści najlepiej w formacie wideo. Będąc też w związku mieszanym nie ukrywajmy, że zawsze jest kolorowo. Jak to w małżeństwie czy w związku są różne problemy, kłótnie i awantury. To wszystko tylko dolewało oliwy do ognia wypalenia i odejścia od tego co kiedyś sprawiało radość, dawało poczucie szczęścia i spokoju. Jak widać wiele różnych czynników się na to złożyło, ale nie życzę nikomu by tak jak ja kiedykolwiek stracił pasję do pasji!


Radość znów powróciła...


Radość znów powróciła, gdyż w końcu po tak długiej przerwie wróciłam i JA . Odzyskałam znów swoją pasję, a przede wszystkim radość z robienia tych rzeczy bez myślenia, że coś muszę. Dlatego wracam na bloga pomału, bez pośpiechu w swoim własnym tempie. Nie mówię dokładnie co i jak, ponieważ tym razem nie chce narzucać na siebie żadnej niepotrzebnej presji. Znów oglądam filmy dla przyjemności, a nie z przymusu, tańczę śpiewam, słucham i piszę. Moje serce wróciło na swoje dawne miejsce, co prawda bez wielkich fanfaròw i czerwonych dywanów, ale dla mnie najważniejsze, że znów żyję pasją, którą odzyskałam. A przy tym najważniejsze - odzyskałam na nowo samą siebie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tutaj zostaw swoja opinie: